środa, 30 listopada 2016

#51 Epizod krakowski. Ikea


Miejmy nadzieję, że ta zachowana frytka została już rozłożona przez naturę na czynniki pierwsze - chociaż, z frytkami z maka to różnie bywa, bo są szalenie wytrzymałe (kto nie oglądał "Super Size Me" to polecam).

I jakby nie patrzeć - dla kogoś kto pierwszy raz odwiedza takiego molocha jak IKEA robi to wrażenie. Osobiście nie mogłem wyjść z podziwu dla różnych praktycznych rozwiązań wymyślonych przez Szwedów. Z każdą kolejną wizytą ten pozytywny efekt mija - ot, po prostu, kolejny meblowy z dodatkami. Tak samo jak teraz wszelkie sieci fastfoodów - kiedyś faktycznie symbol zachodniej kultury, coś nowego i innego od domowych obiadków, a teraz można to spotkać średnio w promieniu 20 km od miejsca zamieszkania.

Z wypadu do Krakowa będzie jeszcze jeden pasek i to jeszcze przed świętami, póki co szykuje rysunki na coroczne mikołajkowe spotkania Rzeszowskiej Akademii Komiksu - szczegóły podrzucę jutro na moim Facebooku.

Do następnego!

P.S. Kurde, tak dawno publikowałem, że aż Blogger pozmieniał trochę panel administracyjny :V

środa, 2 listopada 2016

#50 Sztuka akceptacji


I kto by pomyślał że historia za czasów PGA może się powtórzyć... ;D

A tak na poważnie - pracując jako grafik w branży reklamowej zacząłem dostrzegać pewne różnice w projektowaniu "tymczasowej reklamy drukowanej", szczególnie ulotek czy wizytówek, a tworzeniu stron internetowych. Trzeba iść na spory kompromis, czasem godząc się  na takie ustępstwa jak ten nieszczęsny Comic Sans czy bardzo jaskrawe łączenia kolorów - bo ostatecznie chodzi o to, aby ta reklama przyciągnęła wzrok - często, niestety, kosztem gustu. 

Co do literówek - po paru miesiącach wyrobiłem w sobie nawyk pilnowania się z tekstami przygotowanymi do druku. Osobiście zdarza mi się dodawać dodatkowe litery w postaci nieprzemyślanego wyboru skrótu klawiszowego w Photoshopie (czyt. w aktywnym polu tekstowy naciskam klawisz V odpowiedzialny za przesuwanie, a potem zapominam go usunąć), ale z pomocą przychodzi mi nabazgrana kartka z napisem "Sprawdź 3 razy przed wysłaniem", która dzielnie stoi pod monitorem. I póki co, ta metoda sprawdza się elegancko.

Na dzisiaj tyle, póki co 3majcie się ciepło!

PS Kolejny powód do dumy - udało mi się wymyślić i narysować 50. pasków - wynik, który inni osiągają w pół roku, mi zajął tylko ponad 4 lata. Sam jestem ciekaw czy do 5 urodzin "Pierwiastka..." w lutym uda mi się dobić do 60tki ;)

Nowy pasek