czwartek, 31 lipca 2014

#34 Majowo - czerwcowo - lipcowy

Dwa i pół miesiąca ciszy - więc wracamy po raz kolejny i się tłumaczymy:


Maj: Jedyna rzecz, jaka wychodzi polibudzie, to juwenalia - i muszę to z głębokim bólem przyznać. Począwszy od najlepszego miejsca na taką imprezę (miasteczko akademickie), po dobrze dobrane koncerty na scenie głównej i w namiotach. A moja uczelnia... cóż, przemilczę temat.



Maj: Ostatni raz miałem okazję pojechać na Międzynarodową Olimpiadę Techniki do Czech. Chcą uniknąć przypadkowych gaf językowych waliłem całą prezentację po angielsku. Jak się później okazało, z komisji nikt nie ogarniał na wystarczającym poziomie, żeby mnie zrozumieć.

Wynik: trzecie miejsce. Uratowała mnie chyba prezentacja zrobiona w Prezi, co było miłą odskocznią od podstawowych animacji robionych w PowerPoincie.



Czerwiec: Odbyła się jedna z większych imprez gamingowych w Polsce - PixelHeaven, która głównie nastawiona jest na stare gry retro, jednak i tam znalazło się miejsce dla twórców niezależnych. Całe szczęście, dwa dni prezentowania Dumy Szlacheckiej nie odbiło się tak na moim głosie jak wizyta na PGA. I miałem okazję poznać ekipę od CATDAMMIT!, bardzo pozytywni ludzie.

A Norweg którego poznaliśmy i któremu pożyczaliśmy prąd do jego Maca zgarnął na koniec dwie nagrody.



Czerwiec/Lipiec: Jak wrzucałem na fejsidle, poszedłem na bezpłatną lekcję rysunku organizowaną przez jedną z rzeszowskich szkół graficznych. Po tylu latach nareszcie dowiedziałem się, o co chodzi z tym motywem z wyciąganiem ołówka przed siebie.
Jednak na darmowej lekcji się zakończyła moja przygoda z profesjonalnym rysunkiem - cel kursu nie pokrywał się z tym, nad czym chciałbym akurat się podszkolić. Pozostaje jedynie maltretowanie tabletu w mieszkaniowym (prawie) zaciszu.

Do następnego!
Nowy pasek